Dział I: Oszukać przeznaczenie
1. Czemu musisz być taki idealny?!
-No chyba nie...- Ruszyłam za Amy w kierunku klasy- Nie mów
tylko, że Katy nie może...
Spojrzała na mnie i pokiwała głową. No nie! Cały miesiąc
czekałam na ten nocny maraton. To nie fair. Trzeba pogadać z jej rodzicami.
Może coś poradzimy? Kiedy weszliśmy do klasy usiadłyśmy obok Katy i walnęłyśmy
prostu z mostu.
-Musisz z nami iść!- Powiedziała Amy- Tak długo na to
czekałaś. To ty wpadłaś na ten pomysł!
Spojrzała na nas i zobaczyłam, że zaszkliły się jej oczy.
Dotarło do mnie, że ona jest blisko łez...
-Dobra Amy-położyłam dłoń na ramieniu koleżanki- Załatwimy
to na przerwie. Okej?-Pokiwała z niechęcią- A jeśli chodzi o to Katy to wiesz
zawsze...
-ELPIDA BRIGHT!- Podskoczyłam na dźwięk mojego imienia.
Odwróciłam się od razu i zobaczyłam wściekłą minę pana "Mrocznego”. Tak
naprawdę to się tak nie nazywa, ale wszyscy uczniowie tak go przezywają.
Prawdopodobnie nawet sami nauczyciele się go boją. Spojrzałam na niego i się
uśmiechnęłam.
-Czy się coś się stało Panie Profesorze?
-Byłbym niezmiernie wdzięczny gdyby to ta przez wszystkich
kochana i niesłychanie dobroczynna Elpida łaskawie skupiła swoją uwagę na
lekcji, a nie na koleżaneczce. Zrozumiano!?
-Oczywiście Panie Profesorze- odparłam. Odszedł a ja
postanowiłam zająć się lekcją. O nie. Dzisiaj na pewno nie będzie mógł mi już
nic zarzucić. Spojrzałam na Amy i Katy, które o mało, co nie pękały ze śmiechu.
Chociaż mogłam je rozśmieszyć. Uśmiechnęłam się i skupiłam się cała na zadaniu,
ale nagle świat stał się taki interesujący. Na przykład: jak liście łagodnie
powiewają na wietrze, jak wiewiórka zgrabnie zeskakuję z drzewa, ląduje na
ziemię i biegnie dalej, jak ptaki ślicznie śpiewają, jak słońce ogrzewa
delikatnie promieniami moją skórę, albo, jaki ja mam wspaniały długopis...
Zanim się obejrzałam stałam przy tablicy.
-Elpida, Elpida, Elpida...- Pan „Mroczny” poprawił sobie
okulary i mówił dalej- I co ja mam z tobą zrobić? Czy uważasz, że Chemia jest
aż tak nudna?
-Nie proszę Pana...
-Uważasz się za najmądrzejszą uczennice, prawda?
-Nie...
-Wszyscy mówią, "ach ta Elpida to jest dziewczyna.
Miła, pomocna i do tego.." A ty, co na to powiesz?
-Ja nie...
-Oczywiście jak wszyscy cię tak chwalą to myślisz, że dasz
sobie radę sama z tym zadaniem? Proszę bardzo, tłumacz nam wszystkim. Z chęcią
cię usłuchamy.
Mowę mi odjęło. Jak można być tak wrednym? Co ja mu
zrobiłam! Nic! Nie potrafię się skupić! Chcę, ale nie potrafię! Czy to takie
złe!
-Proszę Pana, nie to, że uważam się za najmądrzejszą. Ja
tylko...
-Zrób to zadanie i to migiem!
-Ale ja nie wiem jakie!
-Nie podnoś na mnie głosu! Już ci mówię! Oblicz masę atomową
miedzi, wiedząc, że w jej skład wchodzą dwa izotopy występujące w przyrodzie:
63/Cu (stanowi 72,5%) i 65/Cu (27,5%) Proszę tablica do twojej dyspozycji.
CO! Co to za Arabskie znaki? Nie wiem, co to znaczy. Nie
potrafię, nie potrafię. Tlen. Potrzebuje tlenu! Jak się oddycha? Ratunku! Ktoś
ktokolwiek! Mój mózg się przegrzewa!
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie- odwróciłam się i
zobaczyłam całkiem nowego chłopaka. NO TERAZ TO JUŻ NA PEWNO NIE WIEM JAK SIĘ
BIERZE ODDECH. Pan go zauważył i się uśmiechnął kazał mi usiąść a ja nareszcie
odetchnęłam. Co to było? Zerknęłam na koleżanki. Na migi zapytały się mnie jak
się czuje. Pokazałam im, że jak wisielec.
-Klaso! I panno BRIGHT!- I znów się zaczyna kazanie
Profesora na mój temat- To jest wasz nowy kolega Julian Molliery. Jest
najlepszy ze wszystkich przedmiotów jak w szkole i na konkursach. Mam nadzieje,
że się zaaklimatyzujesz- może pan już o mnie zapomniał?- A i jeszcze usiądziesz
obok panny Bright. Może, chociaż odrobinka twojej inteligencji spadnie na nią.
Tylko odrobinę. Nie liczmy na cud. To ta na końcu z blond włosami i z czerwoną
bluzką. Tylko nie zaraź się od niej głupotą.
-Proszę Pana głupotą jak wiadoma nie można się zarazić.
Więc...
-Ty jesteś przypadkiem.
Nienawidzę tego pana całym sercem! Jak pojedziemy nad morze
zrzucę go z urwiska.
-Elpida Bright, tak?
Podniosłam głowę i zobaczyłam Juliana. Co on tu...? A no tak
siedzi obok mnie. Wskazał głową na krzesło, obok, które zawalone było moimi
rzeczami. Odłożyłam je na bok z prędkością światła. Gdy już chciał usiąść pan
„Mroczny” zawołał.
-Nie, nie. Między nimi.
Przesunęłam się z niechęcią i zwolniłam mu miejsce. Kiedy
pan znów zajął się lekcją przyjrzałam się mojemu sąsiadowi. Miał czarne,
rozczochrane, kręcone włosy, które opadały mu na czoło, co najwyraźniej mu nie
przeszkadzało. Jego zielone oczy wciąż wędrowały to do tablicy to znów do
zeszytu. Jak on tak potrafi się skupić? Może tylko udaje a tak naprawdę myślami
jest gdzieś daleko stąd? Miał oliwkową cerę. Kąciki jego ust ciągle szły do
góry jakby, co chwile przypominał sobie jakiś śmieszny dowcip. Ze zdziwieniem
stwierdziłam, że jest przystojny. Chyba zobaczył kątem oka, że mu się przyglądam,
na co odpowiedział ciepłym uśmiechem. Był idealny! Nie to, co
ja...Zastanawiałam się „ Kim jest? Co tu robi? I czemu jest taki wspaniały!”
Zanim się zorientowałam lekcja się skończyła. Wszyscy wybiegli z klasy.
Zostałam sama z „Mrocznym” właśnie się pakowałam, gdy nagle pan mnie zawołał.
Podeszłam do niego i spytałam czy zrobiłam coś złego.
-Nie. Nie tym razem... Jak pamiętasz wasz nowo poznany
kolega...
-Co? Przecież on wyszedł zresztą klasy.
Odwróciłam się a tam nagle zmaterializował się Julian.
Myślałam, że dostanę ataku serca! Ale jak to możliwe, przecież widziałam go
przechodzącego przez próg klasy! Skąd mógł wiedzieć, że pan zacznie o nim mówić
przy mnie! Wysłałam mu pytające spojrzenie, na co odpowiedział mrugnięciem oka.
- Mam nadzieje, że dobrze się dogadacie, bo od teraz będzie
ci udzielać korków. Tak?
Wdech, wydech, wdech, wydech. Tak... Pan oszalał. Spojrzałam
najpierw na niego a potem na chłopaka stojącego obok mnie. Pan chyba nie myśli,
że będę z nim spędzać czas! Prawda?
-Wie Pan... naprawdę nie trzeba. Doceniam to, ale...
-Elpido Bright! To nie jest prośba czy sugestia. To jest
rozkaz. Zrozumiano?
-Tak, ale...
-Tak?
-TAK!
-To cudownie- skinął na Juliana i wyszedł. Nie wierze!
Spojrzałam na chłopaka i nie wiedziałam, co mu powiedzieć, że to świetnie, że
będziemy razem się uczyć, czy przeprosić go za moją osobę. Kurczę no nie wiem.
Na szczęście i nieszczęście moje On zaczął.
-Wybornie-uśmiechnął się do mnie- No to najwidoczniej
spędzimy ze sobą więcej czasu. Julian.
Nie miałam pojęcia, co powiedzieć nie miałam kontaktów z
takimi facetami! Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam.
-Elpida, ale mów mi Eli. I też się cieszę, że spędzimy ze
sobą trochę czasu. I zdaje mi się, że dużo mi go poświęcisz... Jestem
beznadziejna z Chemii. A poza tym... Sam słyszałeś.
Zaśmiał się serdecznie i powiedział.
-Tak- patrzył na mnie tak jakby chciał mnie przewiercić
wzrokiem, a potem uścisnął mi rękę- Mam nadzieje na szybkie spotkanie z Tobą.
-Serio? No to chyba mnie nie znasz.
-Nie doceniasz siebie.
-Jasne.
-Wiesz, co to znaczy Elpida po grecku?
-Beznadziejna?
-Nie to inaczej nadzieja- uśmiechnął się.
-Skąd to wiesz?
-Interesuję się Grecją. Tak dla rozrywki.
No nie. On jest zbyt idealny. To aż boli! Spojrzałam na
swoją dłoń i zauważyłam, że on nadal ją trzyma! Czułam się niezręcznie a
zarazem nie chciałam, żeby mnie puszczał. Nie wiem, czemu, ale obok niego
czułam się bezpiecznie, pełna... Jakbym... Zgubiła ważną część mojego życia i
teraz ją odnalazła. Popatrzył na mnie raz jeszcze i pocałował moją dłoń
ciepłym, czułym i tak delikatnym pocałunkiem, że po całym ciele przeszedł mnie
dreszcz.
-Do zobaczenia Elpido.
*
Koło mnie uderzył piorun. Odskoczyłam i spojrzałam przed
siebie. Gdzie ja jestem? Usłyszałam, że ktoś mnie woła. Pobiegłam za głosem.
Biegnę coraz szybciej a głosy się oddalają. Słyszę „ Elpido! Elpido! Gdzie jesteś,
czemu mnie zostawiłaś?” Zanim zdążyłam odpowiedzieć usłyszałam z drugiej strony
„Zawiodłaś mnie i całą krainę” gdzie indziej „Elpido! Ratuj, proszę! Nie dam
rady dalej!” Nie potrafiłam odróżnić głosów. Chciałam płakać, nie wiedziałam
gdzie jest góra a gdzie dół. Gdzie niebo? Gdzie gwiazdy? Proszę, chcę już się
obudzić. Krzycę, wołam. Na nic... Upadam na kolana. Czuję ręce na moich
ramionach. Podnoszę głowę i widzę Juliana. Pomaga mi wstać i szepcze mi do
ucha.
-Moja αγαπημένος, nareszcie cię znalazłem.
*ukochana
Intrygująco
OdpowiedzUsuńHej! Przeczytałam i się wciągnęłam. Muszę ponadrabiać rozdziały, bo jest ich już więcej niż jeden :) Widzę, że jesteś fanką Percy'go Jacksona, tak samo jak ja! Czuję w tobie bratnią duszę :) Który bohater z " Percye'go Jacksona i ..." i "Olimpijskich herosów" jest twoim ulubionym? Moim Percy i Anabeth <3 I przeczytałam w informacjach o tobie, że czytałaś " Kroniki Rodu Kane". Polecasz tą serię? Zastanawiam się czy ją przeczytać. Kocham pisarstwo Ricka Riordana, ale nie wiem czy zainteresuję mnie mitologia egipska. I jest tam jakiś wątek miłosny, bo je uwielbiam <3
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :) Będę tu teraz częściej zaglądać :)
Zapraszam też do siebie: http://zycietoksiazka.blogspot.com
Cieszę się, że ci się podoba. I tak. Jestem ogromną fanką Percy'ego Jacksona. Kocham go i Annabeth. Co do "Olimpijskich herosów" To uwielbiam Leo, Reynę i Nico. Czy polecam "Kroniki rodu Kane"? Jasne! Jest świetne chociaż trzy części to za mało, według mnie. I tak, jest wątek miłosny tylko będziesz musiała trochę poczekać ;) I twój blog jest bardzo interesujący ;) Czytałaś "Szeptem"? Ja tylko pierwszą część, ale zamierzam za niedługo się za to wziąć. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńHej! Tak czytałam całą serię "Szeptem" i się w niej zakochałam! Uwielbiam Patcha i Scotta <3 Polecam Ci ją gorąco :) Polubiłaś Patcha?
OdpowiedzUsuńOczywiście! Przeczytałam pierwszą część w jedną noc! I od razu się zakochałam :3
UsuńBardzo ciekawe
OdpowiedzUsuńWciągnęłam się muszę zacząć czytać resztę ;) i zapraszam na mojego bloga choć jest gorszy i początkujący ;) http://girlofshadows13.blogspot.com/?m=1